Świstokliki

czwartek, 7 marca 2013

Rozdział 5

     Dzień toczył się swoim leniwym rytmem. Nie działo się nic ciekawego poza poznawaniem przez Vivien szkoły. Krążyła po korytarzach, chcąc jak najlepiej zapamiętać ich układ. Na szczęście tym razem nie wpadła na nikogo, kto chciałby spłatać jej jakiegoś niezbyt miłego figla, jak to miało miejsce ostatnim razem.
     Miała już wracać do swojego pokoju, kiedy nagle usłyszała jakieś głosy na końcu korytarza. Jej wrodzona ciekawość dała o sobie znać i po krótkim namyśle, ruszyła w tamtą stronę. Z każdą chwilą udawało jej się rozróżniać nowe słowa. Ktoś się kłócił i to dosyć poważnie.
    - A jeśli jej czegoś nauczył? Nie pomyślałeś o tym? - usłyszała nerwowy, kobiecy szept. Zastanawiała się o kim mówią.
    - Wątpię, przecież sama wiesz, że nie było go na miejscu, kiedy po nią przyszłaś. Obstawiam, że gdyby faktycznie był jej opiekunem i nauczycielem to pożegnałby się z nią - kolejny głos, tym razem wyraźnie znudzony.
    - Jak zwykle myślisz, że on nie stanowi żadnego problemu! Jesteś idiotą, ignorując tak poważną sprawę. Już nie pamiętasz jak nas wykiwał ostatnim razem? Kto wie, może nawet ta dziewczyna jest Wybranką? - damski głos brzmiał nieco bardziej piskliwie, jakby jego posiadaczka została czymś zdenerwowana.
    - Jaka wybranka? Dobrze wiesz, że pozbyliśmy się dzieci urodzonych tamtego dnia! - syknął. - Mam dosyć tych bzdur, odpuść sobie! - Vivien szybko skryła się za jakąś kotarą, słysząc kroki, zbliżające się w jej stronę. Nie mała pojęcia, co mogła znaczyć cała ta sytuacja.
     Zamyślona udała się w stronę pokoju. Nie mogła pozbierać myśli, ponieważ w głowie ciągle miała podsłuchaną rozmowę. Czyli to ktoś z tej szkoły stał za zabójstwem dzieci? Krążyły plotki, że Piątka maczała w tym palce, jednak ludzie nie chcieli wierzyć w takie historie.
     Nawet się nie spostrzegła, że ktoś ciągle towarzyszy jej w wędrówce. Przy jednym z ostatnich zakrętów usłyszała szmer. Odwróciła głowę w tamtą stronę, lecz niczego nie zauważyła. Chyba dostawała paranoi. Spojrzała z powrotem przed siebie i prawie pisnęła. Właśnie, prawie, jej usta zostały zasłonięte czyjąś dłonią.
    - Nie drzyj się tylko - powiedział Nathan, patrząc z uwagą w jej oczy. - Nie mam zamiaru cię krzywdzić, głupia dziewucho - sapnęła z oburzenia, słysząc jak ją nazwał. - Chodź ze mną - wiedziała, że nie dawał jej wyboru, więc posłusznie ruszyła za chłopakiem.
     Po pewnym czasie, w którym żadne z nich nie odezwało się słowem, znaleźli się na najniższym poziomie budowli. Robiło się coraz bardziej podejrzanie, szczególnie, że blondyn rozglądał się z obawą na boki. W końcu znaleźli się w jakiejś pustej sali.
    - Widziałem, że stałaś za kotarą, kiedy dyrektor rozmawiał z nauczycielką obrony - zaczął bez zbędnych ceregieli. 
     Vi spojrzała na niego z przerażeniem. A co jeśli o tym komuś powie? Przecież zrobią jej aferę! A jeśli dowiedziała się czegoś ważnego, o czym nie powinna wiedzieć?
     - Nie panikuj tak - przewrócił oczami. - Zachowujesz się jak typowy nowicjusz, a pokładałem w tobie całkiem spore nadzieje - pokiwał głową z dezaprobatą i usiadł na zakurzonej ławce.
    -  Jakie znowu nadzieje? - warknęła, zajmując miejsce na jednym z krzeseł. Zdążyła już się pogubić w całej sytuacji.   
    - Mam wrażenie, że możesz wiedzieć całkiem sporo. Obstawiam także, że coś ukrywasz, a to wydaje mi się interesujące - podniósł się z krzesła, zostawiając ślad swojego tyłka na ławce. - Na razie wszystko wskazuje na to, że się myliłem, ale może jeszcze nie przyszedł czas na twoje pięć minut - podszedł do niej, obserwując ją uważnie, tymi swoimi denerwującymi, zielonymi oczyma.
    - Nie jestem nikim wyjątkowym. Na dodatek niedawno poczułam magię, a wcześniej była tylko pustka! - no i się wygadała. 
     Uniósł brew do góry, zaskoczyła go. Jak mogła dostać się do tej szkoły, nie czując żadnej magii? I jakim cudem ją odzyskała? Przecież to było niemożliwe i każdy doskonale o tym wiedział. Nikt nie potrafił zablokować mocy, a przynajmniej Nathan nigdy nie słyszał o takim przypadku.
    - Kłamiesz - stwierdził, mrużąc oczy.
    - Co? - zamrugała parę razy. Ona tu wyjawia swój największy sekret, a on jeszcze śmie mówić, że to zwykłe łgarstwo? - A zresztą, jak nie chcesz mi wierzyć to nie. Nie mam też pojęcia dlaczego w ogóle z tobą rozmawiam - podniosła się z krzesła z zamiarem odejścia. 
    - Czekaj! - zaprotestował szybko, łapiąc ją za rękę. Zaraz jednak puścił jej dłoń. - Nie odchodź jeszcze - poprosił nieco łagodniej. - Załóżmy, że ci wierzę, ale nadal uważam, że to niemożliwe. 
    - Jeszcze wczoraj nie umiałam zrobić nic, a teraz... - wyszeptała pod nosem zaklęcie, którego nauczyła się od dziadka, a między jej palcami pojawił się mały płomień. Wydawał się tańczyć wokół ręki Vivien, zataczając okręgi, nie paląc przy tym skóry dziewczyny. - Dlatego na zajęciach szło mi tak źle. Nie mogłam poradzić sobie z zaklęciem, które wszyscy opanowali!
     Wpatrywał się z szokiem w jej dłoń. Przecież to był piąty poziom! On sam nie umiał jeszcze stworzyć ognia z niczego. Umiejętności tej dziewczyny musiały być ogromne. 
    - Jakim cudem? - zapytał bardziej siebie niż ją. Po chwili podniósł wzrok. Wydawało się, że wpadł na jakiś pomysł. - Czy twój opiekun pożegnał się z tobą?
     Vi zdziwiła się tym pytaniem. Ta rozmowa z każdą chwilą była coraz niebezpieczniejsza, a przynajmniej tak jej się wydawało. Mimo tych wewnętrznych przeczuć miała ochotę otworzyć się przed Nathanem.
    - Nie - powiedziała ze smutkiem w głosie. - Można by powiedzieć, że całkowicie olał tą kwestię.
    - A więc o tobie mówiła nauczycielka od obrony! - zauważył triumfalnie. - Ale co to ma do wybranki? - zaczął chodzić w tą i z powrotem. 
     - Nie jestem Wybranką, jeśli ci o to chodzi - odparła ze znużeniem. - Powiedzieliby mi o tym, prawda? Albo urodziłabym się tego piętnastego. 
    - Wiesz, że to może nie być prawda? Znaczy się, data urodzin, którą znasz? - ta sprawa z każdą chwilą ciekawiła go coraz bardziej. Nie mógł odpuścić, musiał dowiedzieć się czegoś więcej, poznać prawdę. - Da się to sprawdzić. Wystarczy pójść do jednego z Wielkich Mistrzów w naszej szkole. Krążą plotki, że jest wśród nich mężczyzna z Piątki.
     Słysząc o Piątce w głowie Vi włączyło się światełko ostrzegawcze. Doskonale pamiętała, co mówił dziadek. Nie mogła się tak narażać, nawet jeśli to wszystko było tylko ich przypuszczeniem. Tak właśnie uważała, przypuszczenia Nathana nie mogły być realne.
    - Może kiedy indziej. Muszę wracać - powiedziała, kierując się w stronę drzwi.
   - Nikomu nie mów o tym spotkaniu, okej? To tajemnica - jego ton był chłodny. Wskazywał na to, że nie chciał by publicznie ktoś go wiązał z Vivien. Najwidoczniej nie należała do tego samego poziomu popularności, co on.
    - Jasne! - odwarknęła. Po co głupia z nim gadała? Przy innych i tak będzie ją dręczył, wspaniale. 
     Wyszła z klasy, trzaskając drzwiami. Nie zdążyła zauważyć zafascynowanego spojrzenia, którym blondyn ją obdarzył. Och, on już miał pewne plany wobec niej.

***
TADA! Nie wiem jakim cudem, ale jest rozdział.
+ zdjęcie bonusowe, ukazujące mój stan w tym momencie *zakrywa usta łapką i ziewa*
Do następnego, Słonka! 

12 komentarzy:

  1. KOCHAM CIĘ!!! Lecę czytać ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. KOCHAM CIĘ!!! Lecę czytać ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. "podniósł się z krzesła, zostawiając ślad swojego tyłka na ławce." geniusz ;P Wchodzę dzisiaj, jak każdego dnia, z kompletnym brakiem nadziei i z wizją zobaczenia znowu 4 a tu taki prezencioch ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, coś źle się napisało. Łotefer, rozdział na szybko xD I wena mnie naszła, więc jest :D

      Usuń
    2. Pisz długo i rzadko albo krótko i często ;P Osobiście jestem za opcją "długo i często" ;D

      Usuń
    3. Hahaha xD Zobaczymy jak wyjdzie ;P

      Usuń
    4. Wyjdzie zajebiście jak zwykle, Kaluś ;D Jak ja kocham informatykę, mogę tyle wtedy pokomentować ;P
      Sandy

      Usuń
  4. No wreszcie! <3 Nie mogłam się już doczekać ;D Zacny rozdział i czekam na ten wątek homoseksualny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wymyślić jak to rozegrać, żeby nie zepsuć :)

      Usuń
    2. Ja też czekam na yaoica ;P
      Sandy vel Sebuś vel Dziecko vel Pong ;D

      Usuń
  5. Kaluś kocham Cię!!!
    Och świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń